Ardra.pl

Pakty, wojny i onuce.


02.03.2022

I.

Niemcy przegrały II wojnę światową ponieważ były zbyt małym państwem, aby opanować praktycznie w pojedynkę całą Europę, rzucając swoje siły na wszystkie fronty. Nigdy nie nadrobiono czasu (dziewięciu miesięcy) jaki stracono na odnowienie sił po ataku na Polskę. Niemiecki przemysł, kopalnie francuskie, belgijskie, rumuńska nafta – nie wystarczyły, żeby nadrabiać frontowe straty, zabrakło także ludzi. Niemcy nazistowskie przegrały bo zmobilizowały przeciwko sobie cały świat, tymczasem obecnie świat Zachodu posiada jeszcze wątpliwości wobec Moskali. Gdyby polityka wobec Moskwy była nieustępliwa, Putin doprowadziłby do stopniowej anarchii w swoim własnym państwie. Radyklane odcięcie Federacji Rosyjskiej w każdym możliwym aspekcie od dostępu do Europy, pogrążyłoby Rosję. Obecnie maski opadły - w Rosji rządzą jawni zbrodniarze wojenni, którzy opowiedzieli się przeciwko Europie, zbrodniarze, którzy przez ostatnie dekady dobijali targów z europejskimi kacykami. Inwazja na Ukrainę ukazała, że Putin to pospolity zbrodniarz wojenny uderzający w ludność cywilną w tym dzieci. Armia rosyjska nadal liczna i groźna jest dużo słabsza niż się wydawało – jakie morale mogą mieć żołnierze atakujący suwerenny kraj w XXI wieku, są ogłupieni oraz zdegenerowani, co z resztą widać po notorycznych atakach na budynki cywilne i ludność, zdarzają się okradania sklepów i domów (wynoszenie kiełbasy i żywności), nawet z przypadkiem okradania oddziału banku, gdzie żołnierze wynosili sejf. Moskale na pierwszy front wysłali znaczną ilość poborowych w wieku 18-25 (zapewne większość osób, która poniosła śmierć w początkowych dniach wojny to poborowi - Saszki, Miszki, Siergieje itp. ciężko znoszący psychicznie to co kazano im wykonywać, ze słabymi umiejętnościami wojennymi, jak i zerowym doświadczeniem). Putin ukazał swoją prawdziwą twarz z KGB, twarz zbrodniarza. Przedłużająca się wojna pogrąża ekonomicznie Rosję. Sprzęt rosyjski jest także w dużo gorszym stanie niż natowski. Trzeba liczyć, że Zachód odetnie się całkowicie od Putina i zacznie usilnie dążyć do obalenia jego dyktatury, środkami różnymi.

Wielu ludzi zadawało sobie pytanie, czym jest tzw. rosyjska dusza, czyli „to” co Aleksander Dugin - jeden z ideologów Kremla, definiuje jako konglomerat wszystkich możliwych motywów, które przewijały się przez Rosję, od chanów ze Złotej Ordy, samodzierżawców, białą carską władzę, bolszewizm po współczesność; Dugin bardzo trafnie to zdefiniował – okazało się jednak finalnie, że tzw. rosyjska dusza czy precyzyjniej moskiewska jest azjatycka i barbarzyńska – i nic więcej. Obecna władza w Moskwie to kontynuatorzy tradycji NKWD, z resztą często potomkowie wysoko postawionych funkcjonariuszy bezpieki. Putinowska władza postawiła na odnowienie motywu imperialnego; inwazja na suwerenne państwo, chęć bezpośredniej i szybkiej dekompozycji Ukrainy, oddaliła Rosję od Europy na bardzo długo, ukazując jej prawdziwie oblicze. Moskale zostali do tego zachęceni przez nieudolną politykę rządu Joe Bidena, paniczną ucieczkę wojsk amerykańskich z Afganistanu oraz pro-rosyjską politykę Niemiec, która od mniej więcej 2011 roku uzależniała energetycznie Niemcy, jak i resztę Europy od Federacji Rosyjskiej.

Moskiewskie działania wobec krajów pomniejszych, znajdujących się w obrębie ich wpływów są zawsze takie same - ograbić i uzależnić. Jest to psychologia grabieży - Onuce mają taką zasadę od stuleci. Grabież wywołuje negatywne odczucia: nienawiść, niechęć. Moskale jednak lekceważą całkowicie te odruchy, ponieważ chcą uzależniać obrabowanego od rabującego. Po obrabowaniu, narody pomniejsze, bezsilne są/były zależne od rosyjskich surowców, w takim stopniu zależne, iż same nie mogły nic większego zdziałać. Nawet nienawidząc Moskali – nie można było nic z tym zrobić. Onuce zawsze mieli ten sam cel, czy to przed i po I wojnie światowej, czy po II - m.in. w Polsce, Rumunii, Mandżurii - kradli wszystko na wielką skalę, od ściągania zegarków z rąk oraz masowych gwałtów, po masowy demontaż maszyn przemysłowych i wszystkiego co się dało wywieźć, kończąc na młotku leżącym gdzieś w kącie fabryki – wywozili wszystko. Działania grabieżców - to jedna z podstaw moskiewskiego pojmowanie świata np. w latach 90’+ zrobili to w swoim własnym narodzie, podczas tzw. rosyjskiej prywatyzacji, gdy oligarchowie uwłaszczyli się za bezcen tworząc fortuny. Polityka Kremla opiera się już tylko na kłamstwach i dezinformacji – kontynuują swoją kilkusetletnią tradycję, obecnie ze skutecznością coraz słabszą. Jakiekolwiek ustępstwa wobec czegoś takiego - stałby się moralnym i faktycznym upadkiem Europy. Tylko w moskiewskiej głowie mogło powstać coś takiego jak wojna europejska w XXI wieku. W obliczu zaistniałem sytuacji sprawy gazu i innych zasobów są kluczowe. Niemcy są uzależnieni od rosyjskiego gazu po wygaszaniu elektrowni jądrowych. W Polsce 50% gazu i około 60% ropy pobierane jest z Rosji.
Inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, z celem obalenia legalnego rządu i ustanowienia swojego marionetkowego, a następnie uzależnieniem reszty państwa od Rosji, dokonywanie zbrodni wojennych - jawnie ukazały putinowskie rządy jako reprezentację zła. Co istotne, praktycznie tylko Polacy w pierwszych dniach inwazji byli za permanentnymi sankcjami wobec Moskwy, pokazało to słabość zarówno Niemiec, jak i Unii.

II.

Dla Anglii absolutnie koniecznym czynnikiem jest równowaga sił w Europie, równowagę sił daje wolny świat - sprawy Anglii zawsze były sprawami świata; Anglia jest szara i taka sama, wszystko tam od wieków wygląda tak samo, sprawami Wielkiej Brytanii – politycznie decydującymi czynnikami, były zawsze sprawy zewnętrzne. Równowaga sił w Europie jest i była dla Anglii absolutnie koniecznym czynnikiem, koniecznym aby zyskiwać politycznie. Od końca II wojny Wielka Brytania przestała być światowym rentierem oraz zrezygnowała z wolnego świata. Obecnie szybka reakcja premiera Borisa Johnsona, tworzenie sojuszy/paktów brytyjsko-polsko-ukraińskich, jeszcze przed inwazją Putina (gdy nawet się jej nie spodziewano), wynikała ze świadomości faktu, iż dla Anglii tzw. wolny świat handlu jest potrzebny jak nikomu innemu. Świat w którym rozkaz watażki z Kremla będzie decydować o blokadach czy wypędzeniu dyplomaty lub handlowca, świat w którym Kreml podpisywał sojusze i umowy z Niemcami i Francją, stał się dla Anglii światem nieznośnym - tylko pod wpływem tych czynników reakcja decydentów brytyjskich wobec ukraińskiego kryzysu jeszcze przed inwazją (ponad NATO), była taka szybka i taka zdecydowana. W Anglii nie ważne jest czy u władzy są socjaliści czy konserwatyści, zawsze najważniejsza dla nich jest angielska racja stanu. Kiedyś w wolnym świecie jakość towarów angielskich zwyciężała, dzisiaj jest to jakość ogólnie towarów z tzw. Zachodu - towarów m.in. żywnościowych, które importują, eksportują, sortują i zostawiają na Zachodzie, po czym resztę sprzedają na Wschód. Dzisiaj możemy zaobserwować np. w sieciach wielkich marketów, czym karmią Polaków. W marketach, czyli miejscach gdzie znaczna większość społeczeństwa każdego dnia nabywa żywność masowo, jakość owoców i warzyw jest dużo gorsza niż na Zachodzie - po przesortowaniach do Polski trafia często żywność drugiego sortu.

U schyłku II wojny światowej angielscy konserwatyści oddali komunistą połowę wolnego świata, minister spraw zagranicznych Anthony Eden, Winston Churchill, minister propagandy Brendan Bracken jawnie Polskę zdradzili, cynicznie powtarzając stalinowskie oszustwa. Obecnie podobnego postępowania można by spodziewać się ze strony francuskich tzw. prawicowców jak Marine Le Pen i Éric Zemmour, którzy sympatyzowali z Putinem, powtarzając jego frazesy oraz będąc nawet finansowanym przezeń w postaci kredytów.

W Wielkiej Brytanii przed II wojną, partia konserwatywna gwarantowała politykę mocarstwową, gdy zawiodła odsunięto ją od władzy, lecz dla m.in. Polaków i Bałtów było to wyniszczające – powodujące stratę pół wieku. Amerykanie zwyciężyli wysyłając ogromną ilość sprzętu do Związku Sowieckiego, sprzętu który Polskę zniewalał po 1944 roku. Amerykańska produkcja zwyciężyła. Polska przegrała z kretesem. Przed II wojną, naród polski jedyny na kontynencie europejskim odmówił III Rzeszy współpracy, a przecież trzy milionowa armia polska mogła z Niemcami uderzyć na Sowietów. Nie zrobiono tego, bo ze złem paktów się nie podpisuje; następnie Polacy wykrwawiali się na własnej ziemi przez 6 lat i na ziemi europejskiej, od m.in. Narwiku, bitwy o Anglię, Tobruku, Monte Cassino, Ancony, Normandii, Falaise, operacji Market Garden, wyzwalania Holandii i innych frontów. 6 lat wojny, aby oddać Sowietom niepodległość i połowę terytorium Polski oraz skazać żołnierzy w kraju na dalszą walkę – Zachód zdradził bo dla polityków Zachodnich nie istniało coś takiego jak godność, honor dotrzymywanie paktów, to było zupełnie obce dla polityki zachodniej. Staliniści nazywali hitlerowcami i faszystami wszystkich Polaków, łącznie z naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim, który pod Lwowem rozbił dywizje nazistowskie - Anglicy i Amerykanie temu przytakiwali. Oczywiście, zapewne obecnie Zachodowi nie grozi uczestnictwo w dezinformacji, zbrodnie putinistów są zbyt jawne, jednak Zachód jest nadal zależny od rosyjskich surowców.

III.

Pewien mądry Anglik Halford Mackinder dowiódł, że najważniejszym ze względów strategicznych obszarem na planecie jest bałtycko-czarnomorskie międzymorze. Dodał, że warunkiem stabilizacji terytorialnej w tej części świata jest istnienie pasa niezależnych państw pomiędzy Niemcami a Rosją - stwierdził to przed podpisaniem traktatu wersalskiego w 1919 roku. W okresie międzywojnia polityka Francji i Anglii przeszkadzała powstaniu federacji silnych państw wschodnioeuropejskich, z kolei Stany Zjednoczone ekonomicznie sprzyjały Niemcom, lekceważąc Polskę i resztek pomniejszych państw, które dla Amerykanów znaczyły wtedy, jak i znaczną obecnie tyle co okruszek upuszczony na mapę świata; po dwudziestu latach, zaskutkowało to wojną, co Mackinder przewidział. W tamtych latach zarówno Ameryka, jak i Anglia nie rozumiały strategicznego położenia terenu bałtycko-czarnomorskiego oraz istotności Polski. Angielski ojciec geopolityki nazwał Wschodnią Europę osią geograficzną historii. Rokowania z 1919 roku, na skutek działań Anglików, niedostatecznie osłabiły Niemców, pozostawiając Polskę w tragicznym położeniu. W sprawie Gdańska, Śląska i Mazur, Anglicy byli przeciwni Polsce. Anglicy chcieli Polski słabej. Następnie całe 20-leci było ustępstwami, lekceważeniem Niemiec – jak to się skończyło, każdy wie, II wojną. Obecnie analogicznie działania uskuteczniali Niemcy wobec Polski, dobijając targów z Moskalami.
Według Mackindera równowagę świata trzeba utrwalać tam gdzie ścierają się najpotężniejsze siły – na międzymorzu bałtycko-czarnomorskim, jest to miejsce odwiecznego starcia Zachodu ze Wschodem, być może prawdą jest słynny wers Kiplinga, East is East and West is West, and never the twain shall meet. Tylko ciężko jednoznacznie określić linię graniczną, obecnie jest nią granica Polski i państw bałtyckich. Korytarz silnych państw w tym rejonie powoduje, iż Niemcy nie mają możliwość ekspansji ekonomicznej na Wschód, a Rosja na Zachód; Zachód, który jest już jawnie przez nią sabotowany, niestety na własne życzenie. Dziś Wielka Brytania i USA już praktycznie nic nie znaczą w tej części świata, a tak naprawdę rozwój gospodarczy tego terytorium dopiero może się zacząć, lecz Moskale go blokują (Mackinder twierdził w 1919, że rozwój zaczął się w 1918 – jak wiemy nadal się nie zaczął).

Dla Anglików liczy się tylko własna racji stanu ponad etyką, warto przypomnieć - w lutym 1925 roku minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, konserwatysta angielski Austen Chamberlain pisał do brytyjskiego ambasadora w Paryżu - The Polish corridor for which no British Government ever will or ever can risk the bones of a British grenadier. Znaczy to tyle, że angielski rząd nigdy nie zaryzykuje śmiercią nawet jednego swojego żołnierza dla obrony polskiego korytarza, który rozdzielał Prusy Wschodnie od docelowych Niemiec - co stało się faktem 14 lat później (zlekceważyli pakty i sojusze jakie z Polską podpisywali). Więc ile jest warte angielskie słowo? Mało lub tyle co nic - to bańka nadmuchana i podmuchem dziecka puszczona, aby zaraz zniknąć – tyle jest warte słowo angielskie, o czym mogliśmy się przekonać m.in. w lutym 1945 roku, kiedy Churchill po 6 latach wojny i proszenia o pomoc, uznał, że Rząd Polski w Londynie wybrany konstytucyjnie, nie reprezentuje narodu polskiego, a traktat z 25 sierpnia 1939 roku nie istnieje. Tyle mają nam do powiedzenia i tyle zapewne będą mieli jeśli doszłoby do eskalacji moskiewskich wojen – ze strony Anglików może zostanie tu wysłane z 20 czołgów i 200 żołnierzy, i na tym się zakończy. Anglicy bronią tylko i wyłącznie swoich interesów, a jednym z główny interesów gospodarczych Anglii jest zabezpieczenie międzymorza, dlatego premier Johnson tak „wyskoczył” z sojuszem brytyjsko-polsko-ukraińskim (przy czym na moment podpisania sojuszu, Ukraińcy Polskę sabotowali robiąc blokadę pociągów oraz od dawna nie chcą pozwolić na ekshumację ofiar rzezi wołyńskiej - stworzenia nawet symbolicznych grobów, utrzymując przy tym pamięć o banderowcach). W przypadku eskalacji konfliktu - cała machina wojenna nie dość że Polskę wciągnęłaby w wyniszczającą wojnę jako pierwszą, to jeszcze przyjęlibyśmy na siebie całą moskiewską nawałnicę, tyle są warte angielskie frazesy o sojuszach militarnych.

W dzisiejszych czasach przemysł można zbudować tam gdzie nie istnieje, barbarzyńca może opanować nawet najbardziej nowoczesną technikę. Wariat i kryminalista mogą przewodzić światowym imperium i przez długi czas dobijać targu z biurokratycznymi unijnymi oficjelami, dobrze wiedzącymi z kim targów dobijają (ze strony Moskali - morderstwa, otrucia, kradzieże, Czeczenia etc.) - w takim świecie żyjemy. Ukraińcy wojnę przegrywają, dla Putina Ukraina jest czymś jawnie przeszkadzającym post-sowieckiemu imperializmowi, gdy zdał sobie sprawę, że Ukraińcy mogą wykonać mocny ruch w kierunku Zachodu, zareagował. Łukaszenka i jego reżim całkowicie zależny od Putina będzie trwał do końca przy Moskalach, bo koniec Moskwy to koniec Łukaszenki. Lekceważenie Białorusi doprowadziło do trwałego scalenia tej krainy z władzą putinistów.

W 1905 roku wizja wywłaszczenia chłopów i wznowienia pańszczyzny przez rewolucjonistów była jakiegoś rodzaju żartem, a stało się to 15 lat później, tak samo jak dzisiaj wizja regularnej wojny w Europie mogła jeszcze parę lat temu (parę miesięcy temu) wydawać się utopią dla znacznej większości ludności kontynentu. Celem, priorytetem Polski i całego Zachodu powinna być rosyjska dekompozycja, która zacznie się od zachwiania władzy putinistów - trzeba liczyć, że to się stanie, a sankcje będą radykalne; również Polacy muszą zwiększyć ilość armii i ją unowocześnić – trzeba być nastawionym, że w przypadku konfliktu Polska zostanie sama, a te przysłowiowe 10 czołgów z Wielkiej Brytanii i przysłowiowe 40 czołgów z reszty NATO nie dadzą tyle, ile się zdaje, że dadzą.

IV.

Inwazja na Ukrainę i uderzanie w cywilów, codzienne dopuszczanie się zbrodni wojennych, ukazało dobitnie, że Moskale nie mają żądnych skrupułów, i priorytetem Zachodu powinno stać się całościowe odcięcie od Federacji Rosyjskiej, celem doszczętnego zdestabilizowania putinowskiego reżimu. W innym przypadku Moskale będą sobie pozwalać na coraz to większą śmiałość, co widać już w przypadku gróźb wobec Finlandii i Szwecji jako kandydatów do NATO. Ukrainy, Moskale nie odpuszczą, co stało się dość jasne - jeśli uda im się, następne mogą być kraje nadbałtyckie; tymczasem Moskale nie mają żadnych praw do tego terytorium. Panowanie rosyjskie na tych terenach, w wiekach poprzednich było zawsze okupacją. Warto również zauważyć, że Moskwa nie posiada żadnych praw do Obwodu Kaliningradzkiego, za wyjątkiem praw zdobyczy wojennej, praw które Stalin wykreślił sobie dosłownie od ręki linijką na mapie. Po upadku ZSRR w 1991 roku, Kaliningrad mógł stać się rosyjskim oknem na Europę, tymczasem zrobiono tam kurnik wojskowy i jest miastem epatującym brzydotą, post-sowieckim reliktem z odrobiną poniemieckiej architektury. Można uznać, że do Königsbergu/Królewca mają jeszcze prawa Niemcy i mają prawa Polacy. W przypadku upadku reżimu putinowskiego, obwód ten powinien zostać zdemilitaryzowany i neutralny.

Odnosząc się do stricte nadbałtyckich państw (Inflant), były one przez dekady pod okupacją Związku Radzieckiego. W wiekach poprzednich, ani ludy łotewskie, ani estońskie, ani litewskie nie były nigdy częścią wspólnoty rosyjskiej – narody te żyły od wieków swoim życiem historycznym, kulturowym, religijnym. Historia uczyniła z tych małych ludów, narody wolne – część zachodniej wspólnoty kulturowej. Litwini walczyli przeciw Moskwie w każdym polskim powstaniu. Estonia, Łotwa i Litwa w 1918 uzyskały niepodległość, zmagając się następnie z niemiecko - rosyjskimi najazdami. Podczas II wojny, próbowały ocalić swój byt daremną uległością wobec ogromnych okupantów, inteligencja w tych krajach była mordowana. W dzisiejszych czasach są pełnoprawną częścią wspólnoty europejskiej.

Jedynym argumentem jaki używają Moskale wobec inwazji na Ukrainę jest to, że chcą tak zrobić, chcą zdestabilizować region i Unię, dodając do tego oczywiście dezinformacyjną papkę. Jest to logika najeźdźcy. Walkę o przestrzeń można odpierać na 1, 3 lub 20 linii obrony. Walkę o zasady przegrywa się na pierwszej. Hitler i Stalin wierzyli, że kultura zachodu ulega upadkowi zatem pozwalali sobie na działania barbarzyńskie, Putin robi to samo - nawet jeśli ulega, ponieważ m.in. elity niemieckie i francuskie doprowadzają do takich kryzysów, układając się z Moskalami za plecami innych narodów - nie znaczy to, że barbarzyńcy zza Buga, mogą Europie grozić kolumnami wojsk. Kiedyś w 1939 i 1945 Anglia i USA odsunęły się od Polski, tak samo jak od Czech, Słowacji i Austrii w latach 30’. Wariant ukraiński wygląda całkiem podobnie, i na ten moment Ukraińcy nie dadzą rady najeźdźcy, cała Ukraina jest i zostanie jeszcze bardziej spustoszona, być może w pewnych granicach zdekomponowana, chyba, że w Rosji jakaś grupa zdecyduje się na odsunięcie Putina od władzy; lub wystąpi wyraźny kryzys spowodowany ekonomią, kryzys przejawiający się jako m.in. masowe protesty, co jest obecnie mało prawdopodobne.